Raspberry Rose- masełko Nivea

Hej,

Chodzenie po cmentarzach dało się we znaki moim ustom. Po prostu nie znoszę suchych i spękanych warg, a niestety w czasie tego weekendu tak się stało. Na szczęście jak zawsze  z pomocą przyszło mi malinowe masełko NIVEA.

Od producenta:
Wzbogacona o masło shea i olejek migdałowy formuła balsamu do ust NIVEA z HYDRA IQ, zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację. Rozpieszczająca usta formuła z aromatem Raspberry Rose sprawia, że są one niezwykle miękkie.

Moja opinia:
Pierwsze co możemy zauważyć w tym produkcie, to szata graficzna opakowania. Bardzo prosta, a za razem przyciągająca oko na półce sklepowej. Masełko znajduje się w uroczym pudełeczku, które niestety czasami bywa uciążliwe w otwieraniu. Gdy już je otworzymy możemy poczuć piękny malinowy zapach. Tak jak zapach jest przyjemny i dobrze wyczuwalny, tak smak jest neutralny.
Konsystencja miękka i maślana. Właściwości pielęgnacyjne genialne. Świetnie nawilża usta i sprawia, że nawet te bardzo spierzchnięte stają się delikatne. Parafina w składzie działa na duży plus tego produktu. Jedyną wadą może być nakładanie produktu. Jak, to w słoiczkach i pudełeczkach bywa trzeba tam wsadzać paluchy. Ja nie mam z tym problemu, ponieważ nakładam produkt na wieczór po kąpieli lub przebywając w domu, kiedy mam możliwość umyć wcześniej ręce.

DSCF9996DSCF0009 DSCF9997

Podsumowując:
Masełko prócz pięknego zapachu, fajnie nawilża i chroni usta przed wysuszeniem. Nawet po wytarciu produktu czuć film ochronny na ustach. Wydajność jest bardzo dobra, a cena przystępna. Polecam!

Skład:Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492

A Wy używałyście? Jeśli tak to jaki zapach polecacie?

Pozdrawiam ;-)

Nivea Control Shine- matujący krem-żel

Hej,

Jako, że nie mam większych problemów z cerą, weekendy robię sobie wolne od podkładów. Jest, to czas dla mojej skóry na mały „odpoczynek”. Jednak, by zapewnić mojej skórze ochronę oraz nie odstraszać innych ludzi błyszczeniem, postanowiłam zainwestować w jakiś matujący krem. W drogeriach jest w czym wybierać, ja nie wiedząc czemu postawiłam na krem Nivea Control Shine. O to, co o produkcie mówi nam sam producent:

Używanie nawilżającego kremu z matującymi właściwościami pomaga kontrolować nadmierne błyszczenie się skóry i zapewnia jej odpowiedni poziom nawilżenia.
Działa na dwa sposoby:
- Doskonale nawilża skórę przez cały dzień i szybko się wchłania.

-Wzbogacony w aktywny ekstrakt z magnolii i matujące składniki, natychmiast redukuje nadmierne błyszczenie cery.
Zawiera filtry UVA/UVB. Nie zatyka porów.

Sposób użycia: Nakładaj codziennie na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu.

Moje odczucia co do tego produktu są mieszane. Jak sama nazwa wskazuje jest to  krem-żel matujący, więc powinien zmatowić nam skórę twarzy, a tego nie robi. Nie wspomnę o konsystencji, której daleko jest do żelu. Lubię go za fajne nawilżenie oraz za to, że szybko się wchłania. Nie zapycha. Plusem jest przyjemny zapach. Na razie nie narzekam na działanie tego produktu, zmatowienia może nie ma, ale jest dobre nawilżenie oraz świeżo wyglądająca cera. Zapomniałabym krem jest bardzo wydajny. Cena to około 15zł za 75ml.

DSCF9020 DSCF9009

 

Pozdrawiam ;-)